poniedziałek, 18 września 2017

Chlebek bananowy z borówkami i olejem kokosowym


Kolejny bananowy wypiek, chyba nigdy mi się nie znudzi. Z różnymi dodatkami, z nowymi połączeniami mąk, wypieczeniem go na bardziej puszysty lub wilgotny. W tym przepisie przez dodatkowy płyn do ciasta, jest lepiej wyrośnięty, o delikatnie wilgotnej strukturze. To typ posiłku, który można zjadać wszędzie. Przydaje mi się zazwyczaj na wyjazdy lub dłuższy czas poza domem, jako pożywna przekąska. 


Tym razem zabrałam go na warsztaty ze stania na rękach ze wspaniałą osobą Martą Witecką. Jeśli ktoś chce zabrać się za dodanie takich elementów do swojej aktywności i treningów, to polecam podejść do tego porządnie technicznie, żeby lepiej uświadomić sobie ułożenia własnego ciała, jak i zabezpieczyć się przed kontuzjami, których przy takich akrobacjach może być niemało. Również bez prawidłowego ustawienia ciała, można wykształcić nawyki, których później ciężko się pozbyć, więc takie warsztaty, przygotowane przez Martę, są zbawieniem dla wszystkich poszukujących rzetelnej wiedzy i doświadczenia. Jestem bardzo zadowolona z tych zajęć i na pewno mogę polecić wszystkim zainteresowanym.


Lubię piec i zgłębiać możliwości swojego ciała, to na pewno elementy, które wzmagają moją życiową energię :) 



Składniki:
2 banany
2 jajka
2 pełne łyżki oleju kokosowego, miękkiego
1 łyżeczka mielonego siemienia lnianego
1,5 szklanki mąki - pół na pół ryżowa z gryczaną lub kukurydzianą
2 łyżki płatków jaglanych lub owsianych drobnych
2/3 szklanki mleka roślinnego, ew. wody
1/2 łyżeczki sody
1 łyżeczka proszku do pieczenia
garść borówek, świeże lub mrożone (można pominąć)
garść groszków lub posiekanej czekolady

opcjonalnie: 2 łyżki mleczka kokosowego, 2 łyżki odżywki białkowej

Dodatki na wierzch:
słonecznik
kawałki orzechów i czekolady

Do miski włożyć obrane banany, jajka, olej kokosowy i siemię. Zmiksować, mogą zostać małe kawałeczki bananów lub nie. Dodać mąki, płatki, mleko, sodę i proszek. Wymieszać łyżką. Na koniec wrzucić borówki i czekoladę. Podłużną foremkę wyłożyć papierem do pieczenia, przełożyć do niej masę, wyrównać i posypać wierzch dodatkami.
Piec 50 minut w temp 180 st. C, żeby wbity patyczek się nie obierał.







niedziela, 10 września 2017

Kasza gryczana z karmelizowaną czerwoną cebulą, bakłażanem i dynią


Niby w każdej porze roku dostrzegam coś dobrego, co wprowadza do życia zmiany, inne możliwości i nastawienie, ale jednak ostatnio w jesieni odnajduję się najlepiej. To chyba przez jej umiarkowany klimat, przez przytulny krajobraz, boczne światło najlepiej wyciągające uroki natury i magiczną aurę, która nastraja do przemyśleń o sobie, o relacjach, o tym co ugotować. Jesień przywołuje również na myśl, jedzenie w stylu "comfort food", czyli coś na pocieszenie, w nostalgicznym nastroju, coś co sprawia, że cieszysz się na samą myśl o tym. 
Kasza może Wam się z tym nie kojarzyć, ale wierzcie mi, po tym przepisie zmienicie zdanie. Znam wielbicieli i przeciwników tego ziarna, jednak jestem pewna, że nikt nie pogardziłby aromatyczną miską, pełną kaszy z pieczonymi warzywami, dodatkiem świeżej pietruszki, pokruszonej gorgonzoli i ewentualnie podsmażonej szynki parmeńskiej.

Składniki:
2/3 szklanki suchej kaszy gryczanej
1 mały bakłażan
1 czerwona papryka
kawałek surowej dyni, wielkości bakłażana (ok. 200g)
oliwa
1 czerwona cebula, średnia

1 płaska łyżeczka brązowego cukru
4 ząbki czosnku
1 łyżka sosu sojowego
1/2 łyżeczki soli
mielony pieprz, w młynku
1/2 łyżeczki ziół prowansalskich
papryka ostra w proszku
2 łyżki posiekanej zielonej pietruszki

 Do podania

Pieczone warzywa:
Bakłażana przekroić wzdłuż na pół i na średniej grubości plastry. Włożyć do garnka lub dużej miski i całość dobrze posolić, mieszając. Odstawić.
Dynię i paprykę w całości umieścić na blaszce z papierem do pieczenia. Wstawić do piekarnika nagrzanego na 200st. C. Piec przez 15 minut. Następnie wyjąć blachę, ułożyć plastry bakłażanów, polać je oliwą i włożyć z powrotem do piekarnika. Piec jeszcze 20 minut, do miękkości warzyw. Wyjąć i ostudzić. Paprykę pokroić na grubsze paski i zdjąć skórkę. Bakłażany pokroić jeszcze na mniejsze kawałki, takie jak będą Wam pasować w daniu, ja pokroiłam takie pół-plastry na 2-3 części. Dynię obrać ze skórki i pokroić na kostkę.


Kaszę zalać wrzątkiem, dwa razy większą objętością wody i ugotować na małym ogniu, pod przykryciem do miękkości i wchłonięcia wody ok. 15-20 minut. W razie potrzeby dolać wodę w trakcie. Odstawić, w garnku nie powinna pozostać woda. 

Cebulę posiekać w grubszą kostkę. Na dużej patelni lub woku rozgrzać 2-3 łyżki oliwy. Dodać cebulę i podsmażać parę minut na średnim ogniu. Następnie dodać dużą szczyptę soli i łyżeczkę cukru oraz 2 posiekane ząbki czosnku. Wymieszać i smażyć jeszcze parę minut, aż cebulka będzie miękka i lepka. Na patelnię wsypać kaszę, dodać pokrojone bakłażany, dynię w kostce i połowę pokrojonej  upieczonej papryki (resztę dodaję do kanapek, ale można użyć całą). Następnie wlać sos sojowy, przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku, zioła prowansalskie, posypać ostrą papryką i sporą ilością świeżo mielonego pieprzu. Wymieszać i podsmażać parę minut, do połączenia składników. Dodać świeżą pietruszkę, polać odrobiną oliwy i ewentualnie dosolić według uznania.

Moja propozycja podania: z pokruszonym serem gorgonzola, świeżą pietruszką i krótko podsmażoną szynka parmeńską lub wędzonym łososiem dodanym pod koniec podgrzewania kaszy.

Podawać samodzielnie lub jako dodatek do innych dań



piątek, 1 września 2017

Piąte urodziny bloga i chlebek cukiniowy z czekoladą


Na początku nie wyobrażałam sobie za bardzo formuły, filozofii i kierunku mojego bloga. Po prostu chciałam jedynie dzielić się smacznymi przepisami, a przy okazji porobić ładne zdjęcia i czasem wylać z siebie życiowe refleksje. Dzisiaj mija już 5 lat, odkąd powstało to miejsce w sieci. Patrząc wstecz, widzę jak odzwierciedla to moje życie i zmiany. Od początkowej fascynacji wypiekami i kolorowymi deserami (bo przecież względnie, pięknie wychodzą na zdjęciach i to się najbardziej liczy), przez liczne przejścia z eliminacją pewnych produktów z mojej diety, po świadomy wybór składników odżywczych, które mają służyć ciału, a nie utrudniać mu funkcjonowanie, co zostało sprawdzone przeze mnie w trakcie paroletnich obserwacji. Przewertowałam liczne książki i artykuły o oddziaływaniu pokarmów na organizm, a także zróżnicowaniu ich działania w zależności od osoby. Dowiedziałam się o istotnym wpływie flory bakteryjnej jelit, jej poważnej funkcji obronnej, jak i o wspomaganiu jej prawidłowej aktywności, tak by ta armia nie była nam wrogiem, a sprzymierzeńcem.

Co roku zastanawiam się ile jeszcze wystarczy mi zapału i chęci do prowadzenia takiej strony, ale to nie przyprawia mnie o niepokój związany z zamykaniem jakiegoś etapu. Nauczyłam się kończyć naturalnie sprawy, jeśli już nie działają i nie wnoszą do mojego życia radości lub samorozwoju.
Dlatego tak bardzo lubię to miejsce,  bo nie zmuszam się do bezsensownych publikacji czegokolwiek, żeby 'nabić' wejścia, nie wchodzę we współpracę z produktami, którym nie ufam i są sprzeczne z moją filozofią, a także nie wywieram na sobie presji, że muszę komuś dorównać, czy być równie kreatywna, jak konkretna osoba. Każdy jest inny, ma swoją drogę, pomysł na życie i wyobraźnię. Na pewno ważni są inspirujący ludzie, którzy wyciągną z nas pokłady kreatywności, jednak nie można dać się przytłoczyć przez pozorną "lepszość" kogoś innego, bo często przez to tłumi się w ludziach poczucie wartości i podjęcie działań. Pamiętajmy, że nie wejdziemy na inny poziom swojej osobowości, przyglądając się tylko na innych i rozkładając ręce, że 'mi się na pewno nie uda, ale chciałbym to robić i być szczęśliwym'. Dajmy sobie szanse odkryć cząstki siebie, o których nie mieliśmy pojęcia.




Kuchnia to jeden z przejawów wyrażania siebie, ale może być początkiem pragnienia, realizowania wielu innych możliwości ze swojej głowy. Można zacząć od dodania cukinii do czekolady. Wychodzi pyszne i wilgotne ciasto, z wartościowymi dodatkami. 
Dlaczego nie? No właśnie.

Zgodnie z tradycją, rocznica na czekoladowo :)

Rok temu: tarta czekoladowa
Dwa lata temu: pots de creme   
Trzy lata temu: czekoladowe ciasto z piwem Guinness
Cztery lata temu: czekoladowe ciasteczka

Składniki:
350g cukinii
2 małe banany lub 1 duży
1/4 szklanki oleju
2 łyżki miodu
1 jajko
1,5 szklanki mąki orkiszowej
1 łyżeczka sody, płaska
szczypta soli
1 łyżka kakao
40g gorzkiej czekolady

Cukinię zetrzeć na tarce o grubych oczkach i odstawić w misce. Osobno rozgnieść widelcem banany, dodać olej, miód, jajko i wymieszać. Cukinię dobrze odcisnąć z wody i wymieszać z mokrymi składnikami. Następnie dodać mąkę, sodę, sól, kakao i posiekaną czekoladę. Wymieszać na gęste ciasto, przelać do podłużnej foremki z papierem do pieczenia. Piec 55-60 minut w temp. 180 st. C. 

  

Takie refleksje to tylko w Bieszczadach <3 p="">








piątek, 18 sierpnia 2017

Błonnik primvitalny, jakie korzyści niesie dla organizmu?


Do wszelkich doniesień zdrowotnych, co do działań konkretnych pokarmów podchodzę z zaciekawieniem, ale i z rezerwą. Lubię sprawdzić na sobie te konkretne efekty i wiem, że mogą się okazać naprawdę skuteczne, ale też nie mieć wpływu na moje samopoczucie i wygląd. A jak to było z babką płesznik i babką jajowatą, czyli Plantago psyllium i Plantago ovata.
We współpracy z Mapą zdrowia, z przyjemnością porwałam się na eksperyment odnośnie wpływu tych nasion na funkcjonowanie organizmu i moje samopoczucie.
Błonnik Primvitalny jest w 100% naturalnym suplementem i nie ma w składzie żadnych substancji chemicznych. Suplement ten stosowany jest w oczyszczaniu układu pokarmowego, reguluje pracę układu pokarmowego i jelit.

Więcej informacji:

Dla kogo dobry jest taki produkt?
Uważam, że przede wszystkim dla osób zaniedbujących w swojej diecie udział błonnika, czyli odpowiedniej ilości warzyw, owoców i ziaren, które doskonale wpływają na pracę jelit i uformowanie resztek pokarmowych. Dla osób, które mają problemy z wypróżnianiem się, nie przebiega u nich to tak gładko i muszą spędzić dłuższą chwilę w toalecie. Jednak równie dobrze wspomoże osoby, które włączają prawidłowe ilości warzyw i produktów błonnikowych w swojej diecie, a jednak ich jelita potrzebują dodatkowej ilości "wypełniacza" do lepszej ich pracy.


Jakie są moje wrażenia po zastosowaniu błonnika primvitalnego?
W mojej diecie staram się jeść sporo warzyw i produktów bogatoresztkowych, jak i zdrowych tłuszczów. Jednak po zastosowaniu owych nasion, zauważyłam lepszą pracę jelit, które i tak ze względu na mój tym somatyczny i metabolizm są z natury trochę leniwe. To nie musi być jednak udręką do końca życia, bo właśnie przez wprowadzanie odpowiedniej diety i suplementacji, możemy zmienić i nakierować metabolizm na aktywniejsze tory.
Zauważalna jest zwiększona częstość wypróżnień, która nie odbiega od normy, a masy resztkowe są lepiej uformowane. Przez to wszystko, wzmaga się faktyczne poczucie lekkości, brzuch staje się bardziej miękki i rozluźniony.


Jeśli chodzi o ilość do spożycia łusek, to nie należy przekraczać zalecanej dawki, ponieważ zbyt duża ilość błonnika może spowodować odwrotny efekt, czyli zaparcia i wzdęcia.
Odnośnie walorów smakowych, to nie są tu one priorytetem, jednak dla mnie nasiona te w smaku są neutralne. Piję je w szklance wody 1-2 razy dziennie, ale można je dodawać również do jogurtu, czy koktajli.


Dodatkowy wpływ na organizm.
Nasiona babki płesznik i jajowatej wywierają również korzystny wpływ na organizm, ze względu na zaobserwowane obniżenie poziomu "złego" cholesterolu, czyli cząsteczek LDL (low-density lipoprotein). Są one odpowiedzialne za transport cholesterolu z wątroby do innych narządów i odkładnia się go we włóknach mięśni gładkich ścian tętnic, co sprzyja rozwojowi miażdżycy. Oczywiście stanowi, to zagrożenie przy wysokim stężeniu LDL, ponad normę, to jednak nie zaszkodzi jego profilaktyczne obniżanie. Wiele zdrowych produktów, jeśli je spożywamy, również reguluje ten poziom np. siemię lniane, ryby, oliwa z oliwek, orzechy włoskie, produkty bogatobłonnikowe. Tak właśnie działa prewencja dietetyczna chorób sercowo-naczyniowych.



Ciekawe wyniki badań z wykorzystaniem nasion Plantago psyllium i Plantago ovata.

Badanie na 125 pacjentach ze zdiagnozowaną cukrzycą typu II wykazało, że plantago psyllium obniża poziom lipidów w osoczu krwi, cząsteczek LDL i triglicerydów, cholesterol całkowity, a także poziom glukozy. Tego typu badania ukazują pozytywny wpływ błonnika, na dietetyczną terapię takich pacjentów, jak i dietę zdrowego człowieka.


W innej obserwacji na grupie pacjentów z niealkoholową stłuszczeniową chorobą wątroby (ang. NAFLD) zastosowano badanie porównawcze wpływu babki płesznik i nasion bazylii na parametry organizmu przez 12 tygodni.
W obu przypadkach zmniejszeniu uległa masa ciała uczestników, jak również BMI. Jednak, dla osób z NAFLD, nie miało to znaczącego efektu na ich stan organizmu.


Jednym z ograniczeń stosowania łusek tych nasiona są ich właściwości śluzotwórcze. Osoby biorące przewlekle lub doraźnie leki, powinny uważać w tym czasie na spożywanie Plantago psyllium, ze względu na jej zdolności wiążące śluzu, który opóźnia wchłanianie się leku.


Oceniono wpływ nasion psyllium na florę bakteryjną jelit, ze względu na potencjał prebiotyczny. Głównie obserwowano zmiany pod kątem aktywności Bifidobacterium, u zdrowych kobiet, którym podawano przez miesiąc 7g/d nasion babki płesznik.
W badaniu tym, nie potwierdzono prebiotycznego potencjału nieuszkodzonych łusek nasion psyllium, ponieważ mogą być dopiero metabolizowane przez Bifidobacterium, po częściowej ich hydrolizie. Najlepsze działanie obserwowane jest u osób z niskim poziomem Bifidobacterium początkowo, więc dobre np. w odbudowywaniu flory po zażywaniu antybiotyków, czy diecie ubogiej w warzywa i wartościowe składniki pokarmowe.


Właściwie jaka jest konkluzja, jaką można odnieść do tego produktu? Taka, że błonnik pokarmowy, jest ważnym elementem diety człowieka i możemy pozyskiwać go z różnych źródeł, dogodnych dla siebie. Jeśli bardzo lubimy warzywa i bogatoziarniste produkty, to wspaniale, ponieważ to najlepsze źródła błonnika, w dodatku pełne witamin, minerałów i smaku. Jednak są osoby, które nie potrafią spożywać dużej ilości takich produktów, nie lubią lub potrzebują pomocy w jeszcze efektywniejszej pracy jeslit, wtedy zbawienną pomocą okazuje się właśnie produkt w postaci błonnika primvitalnego.


Bibliografia:
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17329047
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18685505
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/27761216
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21134867
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9747644

środa, 16 sierpnia 2017

W muzealnym otoczeniu - moodro bistro & cafe


To miejsce pozytywnie nastraja od pierwszego wejścia. Niepozorne przeszklone pomieszczenie, w obrębie śląskiego muzeum, ma wiele do zaoferowania.
Zaczynając od wystroju, jest przytulnie, jasno i wygodnie. Przez całą długość lokalu, ciągnie się przeszklona ściana z widokiem na miasto. Po drugiej stronie wiszą półki pełne książek kucharskich, które można poprzeglądać. 
Wybór jedzenia jest duży, ale nie przesadnie. Jest naprawdę sporo smakowitych propozycji, że długo nie mogliśmy się zdecydować na coś konkretnego. Jest również szeroki wybór napojów, moją uwagę zwróciły ciekawe połączenia aperitif'ów i pyszna domowa lemoniada.



Zamówiliśmy kurczaka z pieca, podanego z gratin ziemniaczanym, sosem śmietanowym z zielonym pieprzem i fasolką szparagową (28zł) oraz bajgla z szarpaną wołowiną, gorgonzolą, szpinakiem, cebulą, cukinią i sosem BBQ (19zł).
Oba dania były naprawdę pyszne, kurczak soczysty z idealnymi plasterkami ziemniaków. Jeśli chodzi o bajgla, to dodatki petarda, jedyne co mogę się przyczepić to bułka, która była smaczna, jednak troszkę zbyt twarda na brzegach, mogłaby być bardziej miękka i mniej zbita z góry. Wiem, że to trochę uroda bajgla, ale można go troszkę podreperować.



Plus za miłą, pomocną obsługę, atmosfera jest naprawdę fajna i na luzie. Ogólnie polecam miejsce, dla każdego znajdzie się coś dobrego, od zup, hummusów, naleśników, po tradycyjne, podkręcone dania, bajgle i sałatki.

moodro bistro & cafe
Dobrowolskiego 1.
Katowice



poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Tartaletki kokosowe z czekoladą




Nagromadziłam już tyle różnych mąk w swoich szafkach, że tylko próbuję je łączyć w różnych kombinacjach i za każdym razem jest to coś nowego, a zarazem odkrywa się ciekawe połączenia. Mamy taki wybór mąk w sklepach i na targach, że aż żal byłoby korzystać tylko z jednej, w dodatku niezbyt wartościowej.

Spód wychodzi kruchy, jak ciasteczko kokosowe, takie bardzo kokosowe ^^ Całość jest zadaniem odpowiednim dla każdego amatora deserów, z wpleceniem ćwiczeń ugniatających dla Waszych palców, reszta to już zdolności zdobnicze ;)


Przepis na 4 foremki o śr 10cm lub 1 dużą o śr. 24cm.

Składniki:
100g mąki ryżowej
100g mąki kokosowej
80g oleju kokosowego
2 łyżki cukru pudru 
1 jajko
8 łyżek wody

Nadzienie:
100g gorzkiej czekolady
1/3 szklanki gęstego mleczka kokosowego
opc. 1 łyżka masła orzechowego
borówki, maliny
orzechy pekan/laskowe

Zmieszać składniki na spody i zagnieść. Tartaletki posmarować olejem i wyłożyć kawałkami papieru do pieczenia. Wylepić kawałkami ciasta. Piec w temp. 190 st. przez 15 min. Wystudzić.

Do rondelka włożyć czekoladę z mleczkiem kokosowym i podgrzewać na małym ogniu do rozpuszczenia. Na koniec można dodać masło orzechowe i wymieszać. Masę nałożyć po równo do foremek, nałożyć owoce i podprażone orzechy. Schłodzić w lodówce do zastygnięcia czekolady.

Najlepiej zjeść w ciągu 2-3 dni.